kinga baranowska
  news   wyprawy/galerie   media   bio   konferencje
     
 
 
K2 (8611 m n.p.m.) - najwyższy szczyt Karakorum, drugi co do wysokości (po Mount Everest) szczyt Ziemi. Znajduje się na granicy Chin i Pakistanu. Uważany za jeden z najtrudniejszych ośmiotysięczników do zdobycia, gdyż trudności techniczne w drodze na wierzchołek znajdują się bardzo wysoko, w okolicy 8000 metrów.

Pierwszy raz zdobyty w 1954 roku przez Włochów. Pierwszym polskim wejściem na K2 było wejście Wandy Rutkiewicz w 1986 roku; było to również pierwsze na świecie kobiecie wejście na ten szczyt. Do tej pory na górze stanęło ośmiu Polaków.

RELACJE:


25.08.2010 Islamabad

Kinga wyląduje 25.08.2010 na lotnisku w Warszawie o godzinie 16.15.


20.08.2010 Skardu

Utknelam w Skardu, na polnocy Pakistanu. Sytuacja w Pakistanie z powodu powodzi jest dramatyczna. Karakorum Highway nieprzejezdne i nie moge sie stad wydostac. W calym Skardu praktycznie brak jedzenia. Sa podstawiane wojskowe samoloty by ewakuowac ludnosc ale pogoda nie sprzyja ich czestemu lataniu. Dzis spedzilam jakies 10 godz na wojskowym lotnisku w polowych warunkach ale znow samolot odwolano. Musialam przelozyc moj samolot do Polski, mam nadzieje ze na niego zdaze. Takie te moje gory wysokie z przygodami...



16.08.2010 Trekking do Skardu

Dzis po paru dniach wedrowki mam nadzieje dotrzec do Askole, a stamtad do Skardu.Wiemy ze droga do Skardu jest w bardzo kiepskim stanie i czesto nieprzejezdna.Karakorum highway zamkniete,jest podstawiany dodatkowy wojskowy samolot.Wiecej napisze jak uda mi sie w koncu stad wydostac.Do uslyszenia!



06.08.2010 Obóz IV wysunięty

Ciezko mi sie to pisze..
Dzis zginal Frederick. Spadl z butelki.Byla z nim razem Gerlinde,pisze o tym na swojej stronie. My jestesmy przybici ta informacja,mimo ze czesc z nas zamierzala jutro wyjsc do szczytu,zrezygnowalismy i wszyscy schodzimy do bazy. Jest bardzo krucho w scianie i schodzimy bardzo ostroznie. Ponadto jestesmy bardzo przybici,wszyscy bardzo lubilismy Fredericka..



06.08.2010 Obóz IV wysunięty

Jestem ciagle w obozie IV na 8 tys.Wstalismy o polnocy ale pogoda byla fatalna: zero widocznosci,sypalo sniegiem i wialo.Na szczyt zdecydowali sie pojsc Gerlinde,Frederick oraz Tre (Tre zawrocil po paru godz), reszta jest w obozie IV (ja,Fabrizio,Darek,Tamara,Tre,Jura,Tomek).



05.08.2010 Obóz IV wysunięty

Dziś o 14.00 (17.00 czasu pakistańskiego) Kinga i Fabrizio dotarli do obozu wysuniętego - IV na wysokości 8000m. Jeszcze dziś po północy rusza atak szczytowy. trzymajcie kciuki!

rel. SMS:
Osiagnelismy ramie K2 (8 tys m). Teraz gotujemy i za 4 godz wstajemy i ruszamy na szczyt.Dzis bylo bardzo ciezko: wial silny wiatr i sniezylo.Modlimy sie o dobra pogoge na jutro.Myslcie prosze.. Ps.Z naszej ekipy zrezygnowal Ralf


04.08.2010 Obóz III

Dotarlismy bezpiecznie do trojki, mimo spadajacych zewszad kamieni.Trzeba bylo bardzo uwazac.Niestety kamienie spadaja z gory rowniez na nasz oboz trzeci,podziurawily kilka namiotow.Jutro startujemy o 5 rano do obozu czwartego,to bardzo dluga droga,zamierzamy tez przeniesc czworke wyzej,na ramie K2,na wys. 8 tys metrow. Myslcie prosze..


03.08.2010 Obóz II

Dotarlismy dzis szczesliwie do dwojki.Szlo nam sie 100 razy lepiej niz ostatnio bo nie bylo wiatru i sniegu po pas, za to bylo potwornie goraco i spadaly kamienie,trzeba bylo bardzo uwazac.Jutro zamierzamy isc do trojki,wstajemy bardzo wczesnie by isc bezpieczniej.Relacje glosowe mozna tez odsluchiwac na stronie Fabrizio: www.fieldtouring.com


02.08.2010 Baza

WYCHODZE DZIS W NOCY PONOWNIE NA SZCZYT, MOZE TYM RAZEM SIE UDA. K2 TRUDNE, NIC DODAC, NIC UJAC. JESLI WSZYSTKO SIE POWIEDZIE Z WARUNKAMI U GORY TO POWINNISMY STANAC NA SZCZYCIE CZWARTEGO DNIA. NAJBARDZIEJ NAS NIEPOKOJA OKOLICE BUTELKI (8250 M) GDZIE WIDZIELISMY NIEBIESKI LOD. JA SPAŁAM PRZY MOJEJ OSTATNIEJ PROBIE NA 7850 M I TAM TEZ ZOSTAWILAM NAMIOT WRAZ Z JEDZENIEM I SPRZETEM (LINY,SRUBY ITP). WYCHODZE JUTRO W TYM SAMYM SKLADZIE DO GORY PLUS JESZCZE BYC MOZE PARE OSOB Z MOJEJ GRUPY SIE ZDECYDUJE ROWNIEZ WCHODZIC. BEDE WAS INFORMOWAC. PROSZE MYSLCIE CIEPLO..


29.07.2010 Obóz IV - baza

Nie udało nam się tym razem wejść na szczyt. Załozyliśmy obóz IV pod ramieniem na wyskości ok 7800m, ale z tej racji, że trzeba było na tym idcinku wykonac mnóstwo pracy, przyszliśmy tam bardzo późno. Następny dzień był niesty bardzo wietrzny i zdecydowaliśmy się zejść do bazy. Nie mniej jednak to wyjście było cenne gdyż pozwoliło nam założyc obóz IV, założyć drogę praktycznie do ramienia a także zyskac niezbędną aklimatyzację. Dla mie jest to o tyle ważne, bo nie chcę tu używać tlenu z butli. Podczas ostatniego wyjścia działaliśmy w kilka osób: Gerlinde Kaltenbruner z mężem Ralfem, Frederick Ericsson z partnerem Tre, Fabrizio Zangrili oraz ja. Dotarli później jeszcze Darek Załuski i Tamara Stys. Teraz wszyscy odpoczywają w bazie i czekają na jakąś lepszą pogodę.


26.07.2010 Obóz III - IV

Po kilku dniach niepogody, Kinga wraz z Fabrizio Zangrelli zdecydowali się wykorzystać zbliżające się okno pogodowe i 24 wyruszyli w drogę na szczyt. Na wyjście w górę zdecydowali się równiez Gerlinde Kaltenbrunner z Ralfem Dujmovitsem oraz Darek Załuski i Tamara Stys. Dziś spali w obozie III i choć wieje bardzo wychodza wyżej do IV. Na 27 lipca planują atak szczytowy. Trzymajcie kciuki. Mocno.


21.07.2010 Baza

Załamanie pogody.




10.07.2010 Baza - Obóz II

Nie wiem, kiedy ten czas mija. Po prostu ucieka w zastraszającym tempie.
Za chwile minie miesiąc odkąd wylecieliśmy z Polski. Tutaj czas płynie po prostu inaczej. Wiem, że jest około 10 lipca, ale już ciężko dociec, który dzień tygodnia. Tak więc pełna optymizmu, dzwonie do Polski, kiedy tam weekend i ludzie o 7 rano wcale nie mają ochoty rozmawiać. Z góry Was przepraszam, ale coś takiego jak kalendarz u nas po prostu nie funkcjonuje. To kolejny wymysł cywilizacji - tutaj w ogóle nieprzydatny.
Co u nas? Założyliśmy obóz drugi. Do dwójki na drodze Basków zostały też doprowadzone poręcze przez nasza ekipę. Praktycznie wszyscy spali też w obozie II na 6300 m, z tym że Marcin i Tommy aklimatyzują się na Broad Peak (mają w planach wejście również na Broad Peak, jeśli będzie taka możliwość), Ania zaś spała w obozie I na 5900 m.
Teraz wszyscy jesteśmy w bazie i regenerujemy siły. Droga Basków jest dość stroma i największym tu problemem, to brak dobrych platform pod namioty. Mój ostatni biwak w dwójce (bo snem tego nie można nazwać) wyglądał tak, że spałam w jakiejś dziurze (czyli miejscu gdzie namiot już nie miał oparcia na ziemi, tylko wisiał w powietrzu), wypełnionej plecakami i butami. Tropik nie pozwalał mi ruszyć głową, zgniatając jednocześnie pół twarzy. W związku z tym nie zdecydowałam się na drugą noc w dwójce, jedna na razie musi wystarczyć. Pewnie będę musiała mieć jakieś dodatkowe wyjście, by się porządnie zaklimatyzować.
Niestety, po moim ostatnim ośmiotysięczniku - Annapurnie, aklimatyzacja jest słaba, w końcu na szczycie byłam pod koniec kwietnia, a teraz mamy lipiec. Ja sama, dla świętego spokoju, chcę ją solidnie powtórzyć, bo zamierzam na K2 wchodzić bez tlenu. Bez tlenu chcą także się wspinać Marcin i Tommy, reszta na ten moment, myśli o wejściu z tlenem.
Moim planem jest przespanie się jeszcze minimum jedną, a najlepiej dwie noce w obozie III, powyżej 7 tys. metrów. Trzeba to oczywiście wszystko wpasować w pogodę, która potrafi tu być niezwykle surowa (wiatr około 100 km/godz i cholernie zimno). Tak więc pogoda to coś, o co tu wszyscy się w duchu modlimy.
Miałam przyjemność pobyć tu trochę z Gerlinde i Ralfem. Wyszliśmy razem przy ostatnim wyjściu bezpośrednio z bazy do dwójki. Niesamowicie miła i fajna z nich para, a ponadto widać, że stanowią rewelacyjny team wspinaczkowy. Bardzo o siebie nawzajem dbają.
Wiem, że w Polsce upały. Kiedy dziś memu bratu opowiedziałam, że ja mam minus 15 w nocy i śpię w czapce i najgrubszym śpiworze, oznajmił tylko, że mam przekichane.
Ania schodzi właśnie z jedynki, a my przygotowujemy dla niej niespodzianke, bo dziś są jej urodziny. Znając Anie, najchętniej by ten fakt ukryła, ale nasz oficer łącznikowy wyszperał tę datę w dokumentach. Tak więc dziś mała uroczystość, mimo, że nasza agencja nie popisuje się z jedzeniem i podejrzewam, że jest to pierwszy i ostatni raz, kiedy z niej korzystam.
Największym prezentem, który sobie tu robie, to moje ulubione książki oraz muzyka. Już wspominałam o tym nie raz, ale sztab muzyki w iTunes mam przegromny i dochodzi do tego, że już w czasie wielogodzinnego podejścia do obozu planuje sobie, czego posłucham. Nic się nie zmieniło jeśli chodzi o polską muzykę - to właśnie w górach mam na nią największą ochotę. Ania Maria Jopek nie schodzi ciągle z listy, ale Staszek Sojka i kilka innych polskich wykonawców (równiez tych tych starszych tj. Czesław Niemen) też mają ogromne wzięcie.
Chciałabym na koniec z tego miejsca bardzo serdecznie pozdrowić zawodników Olimpiad Specjalnych, którzy już we wrześniu tego roku mają w Polsce swoje Europejskie zawody. Wykazują ogromny hart ducha; proszę kibicujcie im: www.olimpiadyspecjalne.pl


07.07.2010 Baza - Obóz I

Oj, dlugo nic nie pisalam... Ostatnie dni nalezaly do mowiac delikatnie "zwariowanych".
Udalo nam sie, po wielu bataliach zbudowac piekna baze. Udalo nam sie zalozyc oboz I, pociagnac liny poreczowe do jedynki na 5900 m, a takze czesc z nas zdobyla juz aklimatyzacje z tej wysokosci. Tak wiec akcja gorska powoli idzie naprzod. To, co jest dla nas trudne, to fakt, ze jak do tej pory, jestesmy jedyna ekipa na drodze Baskow, ktora chce ja zaasekurowac (zaporeczowac) w co trudniejszych miejscach. Dolaczy jeszcze do nas zespol Fabrizio Zangrelli, ale dopiero jak wejda na Broad Peak. Oprocz nas w bazie znajduje sie Gerlinde Kaltenbruner z mezem Ralfem, ale beda raczej dzialac dosc niezaleznie. Dla Gerlinde to bodajze czwarte podejscie do K2, wlasnie droga Baskow. Jest tu tez moj znajomy z Dhaulagiri - Frederick Ericson wraz ze wspinaczem ze Stanow.
Ponadto na drugiej drodze (drodze normalnej, zebrze Abruzzich) dziala zespol koreanski a takze miedzynarodowy, w ktorym mialam przyjemnosc poznac jedna kobiete z Iranu. Jest, trzeba przyznac, dosc dzielna przyjezdzajac tu sama (dziala bodajze z dwojka HAPsow) z kraju, w ktorym obowiazuja dosc restrekcyjne reguly odnosnie kobiet i mowiac krotko - nie ma kobiet alpinistek.
Pogoda nas nie rozpieszcza. W bazie ciagle powyzej pol metra sniegu.
Jesli wyjdzie sie do gory zbyt pozno (ja mam jedna nocke w jedynce juz za soba), to brnie sie jak w cukrze, co przy tym nastromieniu (do jedynki okolo 45-50 stopni) powoduje niezla wyrype.
Jutro wychodze ponownie do gory, z zamiarem przespania sie w obozie II na 6300 m. Czy sie to uda, to sie okaze. Musimy zaporeczowac droge do dwojki i powynosic namioty. Trzymajcie za nas kciuki! :-)


04.07.2010 Obóz I

W sobote 3 lipca w strone obozu 1 wyruszyl zespol: Kinga Baranowska, Tamara Styś, Boguslaw Ogrodnik, Marcin Miotk, Dariusz Załuski oraz zespol porterow wysokościowych. Pierwsi do do miejsca wczorajszego depozytu dotarl Darek z Tamara, ktorzy zaczeli poreczowanie w kierunku obozu pierwszego. W miedzyczasie Baranowska, Ogrodnik, Miotk uyzupelnili swoje plecaki rzeczami z depozytu z dnia poprzwedniego. Po zaporeczowaniu 200 metrów skończyły sie liny. Marcin Miotk próbował małymi kawałkami lin uzupełniać stare poręczówki. Darek po rekonesansie do wysokości 6050 m stwierdził ze wyzej zdecydowanie nie ma miejsca na postawienie namiotu. W pogarszającej sie pogodzie zeszliśmy nizej i znaleźliśmy bardzo wąską półkę skalna, na której rozbilismy namiot obozu 1. Wysokościomierz wskazywał 5900m. Na nocleg i przygotowanie platformy zdecydował sie zespol: Baranowska, Tommy , Miotk.Przygotowanie platformy pod namiot zajęło zespołowi 3 godziny i generalnie przypominalo zaparkowanie Tira (namiotu 3 osobowego) w malym garazu. Generalnie zakończyło sie to tym, że część namiotu byla lekko wywieszona w powietrzu. Zespol po nocy spedzonej w malo komfortowych warunkach bez większych przeszkód dotarł w południe 4 lipca do bazy pod K2.
relacja: Marcin Miotk


01.07.2010 Baza

Och,jakis horror dzisiaj.Przez te sniezyce,jestesmy w proszku ze wszystkim.Nasi kucharze wcale nie kwapia sie do rozstawiania czegokolwiek,bo albo im zimno,albo maja chorobe wysokosciowa.Ciezko ruszyc z miejsca z czymkolwiek.Nasi HAPsi (high altitude porters) wystraszeni,kiedy okazuje sie ze na naszej drodze nie ma ani metra poreczy.Bo oni by nawet chetnie szli do gory,gdyby wszystko bylo zaporeczowane. Przez pare godzin poprawiam swoja platforme pod namiot, bo ostatniej nocy zjezdzalam z materacem w dol. Jura i Tommy pomagaja wiec po jakims czasie 'moj dom' juz jest piekny i ma wysoki murek od wiatru. Wieczorem zas przygotowujemy trasery i liny na droge do jedynki. Tak wiec powoli przygotowujemy sie do wyjscia do gory.


30.06.2010 Baza

Dotarlismy dzis do bazy. W sniezycy.Nasi tragarze wcale nie byli skorzy do wyjscia z Concordii.Wreszcie po sporych pertraktacjach i parogodzinnym opoznieniu, ruszylismy do bazy pod K2. Po drodze oczywiscie zatrzymalismy sie w bazie pod Broad Peakiem u Baskow oraz Slowakow. W bazie sporo sniegu.Jest tu kilka wypraw,ale prawie wszystkie dzialaja na drodze normalnej, a nie na drodze Baskow, ktora my wybralismy sobie za cel.


29.06.2010 Concordia

Dotarlismy do Concordii,miejsca kluczowego.To jak glowne skrzyzowanie w miescie.To tu lacza lodowce: Baltoro oraz Godwin-Austin a takze Vigne, Nauting i Abruzzi.To z tego miejsca albo rusza sie pod K2 i Broad Peak albo pod oba Gasherbrumy.Panorama wsprost unikatowa.Rozbilismy sie tuz pod Gasherbrumem IV i jego slynna Swietlista Sciana,ktora pokonal Wojtek Kurtyka.
Jest sporo sniegu,miejscami ponad pol metra,a w bazie pod K2 podobno i wiecej.To z tego powodu zostalismy tu na noc,bo dla tragarzy to ciezka przeprawa w takim sniegu i w ich lichych butach. Jutro chca dojsc rano do bazy (wstajemy 4.00 am) jeszcze po zmrozonym sniegu i zamarznietej rzece i tego samego dnia zejsc az do Paju. Nie maja niestety ze soba zbyt cieplych rzeczy,stad taka taktyka. W tej chwili ogladamy zachod slonca nad K2, jutro zas rozbijemy sie w bazie tuz pod Gora Gor.


28.06.2010 Gore

Wczoraj spedzilis Dotarlismy do Gore II (ok.4300 m). Jakis trudny ten dzien.Ania czuje sie slabo, ponadto jeden z Pakistanczykow zaslabl, prawdopodobnie sciela go wysokosc.Musielismy go ratowac w worku Gamowa.Nasza doktor Patrycja ma codziennie pelne rece roboty,glownie leczac tragarzy. Widzimy na horyzoncie slynne GIV i Swietlista Sciane.Jutro przyjrzymy jej sie dokladnie :)


27.06.2010 Paju

Wczoraj spedzilismy caly dzien w Paju (ok 3400 m) na odpoczynku.Odpoczynku glownie dla porterow oraz by mogli przygotowac sobie jedzenie na nastepne dni trekingu.Bez wdawania sie w szczegoly zabito dwie kozki,ktore tu z nami przyszly.Nasz kucharz pomimo intensywnych nauk nie chce zrozumiec ze nie lubimy pikantnych (przez duze P) potraw.Dwudziestu tragarzy nam zdezerterowalo,choc nasz quide twierdzi ze sam ich przegonil,bo sie nie nadawali.
Chyba o tym nie wspominalam,ale idzie z nami Tommy z Argentyny,namietny pasjonat fotografowania.Wczoraj siedzial do pozna w nocy na dworze i fotografowal ksiezyc.Cieszymy sie,bo robi naprawde piekne i profesjonalne zdjecia.
Dzis dlugi dzien marszu do Urdukas.Szlismy okolo 9 godzin,pokonalismy ok 900 m wysokosci wzglednej, ale w rezultacie, po wszystkich wzniesieniach i zejsciach,jestesmy na ok 4 tys m npm. Urdukas jest jednym z tych magicznych miejsc na swiecie,gdzie widoki zapieraja dech.Przez caly dzien towarzyszyla nam grupa wiez Trango,slynnych wspinaczkowych turni i mimo ze juz teren byl duzo trudniejszy bo dzis weszlismy na lodowiec Baltoro (jeden z najdluzszych na swiecie-ok 80 km dlugosci), nie czuje zmeczenia.


25.06.2010 Paju

Paju.Oj te slynne tance porterow w Paju! Co tu sie nie dzieje! Tu zawsze tragarze prosza o postoj,pieka sobie placki na nastepne dni,a wieczorem siadaja w kregu,na srodek wychodzi jeden lub kilku tancerzy i tancom nie ma konca.Reszta spiewa,klaszcze i uderza w "bebny",czyli pojemniki na wode. Z tej racji ze alkohol w krajach islamskich jest zakazany,powszechne wsrod porterow jest palenie haszyszu. Usnelam wsrod bicia bebnow snem kamiennym.. a "impreza" pewnie trwala do poznych godzin nocnych.


24.06.2010 Jula Camp

Dotarlismy do Jhula Camp (czyt.Dzola Camp).Mielismy wielkie szczescie bo nie bylo slonca zbyt wiele i dzien nie byl przez to wyczerpujacy.Jednakze 6 godz samego marszu na pierwszy dzien trekkingu w zupelnosci wystarczy.Idzie z nami ponad setka tragarzy.Kazdy przychodzi w innym tempie do campu.My zas kladziemy sie dzis bardzo wczesnie,rzeka Braldo plynaca obok bedzie nas usypiac,a jutro wstajemy 4.30 rano pakistanskiego czasu (czyli 1.30 w Polsce) by jak najdluzszy odcinek isc bez skwaru.


23.06.2010 Askole

Kolejny odcinek do bazy pod K2 za nami.Dzis dojechalismy jeepami do Askole.Koncowy odcinek pokonywalismy autem wahadlowo i rowniez na piechote,gdyz ostatni most przed wioska jest od dwoch lat zerwany.Spadl na niego duzy glaz i tylko jeden jeep zdolal przejechac przez rwaca rzeke. Dzis tez kolejny dzien pt: akcja pakowanie.Sa juz nasi portersi,no i jest rozgardiasz.Wazeniu nie ma konca,ciagle trzeba cos przekladac i upychac,istny harmider.Bardzo restrykcyjnie przestrzega sie tu,by nie bylo ani o kilogram za duzo. Nic sie w tej wiosce nie zmienilo od ostatniego mego pobytu.Jest to mala i biedna osada bez pradu,ostatni punkt przed wejsciem na trase pod K2. Jutro zaczynamy karawane i pojdziemy wzdluz rzeki Braldo.Bedzie to dlugi i skwarny odcinek.


22.06.2010 Skardu

Pierwszy raz udalo mi sie poleciec samolotem do Skardu. Zarówno jak i przy Broad Peak, jak i przy Nandze musiałam drałować w każdą stronę rozklekotanym busem. Niektórzy z nas pokonywali tę trasę wielokrotnie (np. Anka, Darek), niektórzy są tu po raz pierwszy. Przy obecnych temperaturach jakie tu panują i na które narzekają nawet miejscowi, to 30 godzin jazdy non stop po Karakorum Highway dałoby się nam ostro we znaki. Wczoraj temperatura w Islamabadzie doszła do 51 stopni. Tak więc perpektrywa lotu poprawiła humor wszystkich uczestnikom wyprawy.
Tu w Skardu jest już o wiele lepiej. Po pierwsze jesteśmy wyżej (około 2400 m n.p.m.), po drugie klimat zmienia się z powodu bliskości gór. Lecąc tu samolotem widzieliśmy z daleka Nanga Parbat. Przepiękny szczyt, z którym mam bardzo miłe wspomnienia, a na którym obecnie działa inna polska ekipa pod przewodnictwem Artura Hajzera.

Dziś ciąg dalszy pakowania. Mamy już wszystkie nasze bagaże (również te z cargo) i teraz musimy podzielić nasze pakunki po równo 25 kg każdy, tak by mogli je zabrać tragarze do bazy. Pójdą z nami z Askole, czyli z miejscowości, w której znajdziemy się już jutro, aż do bazy (czyli jakieś 5-6 dni). Z bazy wrócą do swoich domów i pójdą z powrotem, albo lodowcem Baltoro, albo przez przełęcz Gondogoro. Ta druga droga jest krótsza, ale za to trzeba podejść aż na 6 tys. metrów, co dla tragarzy jest sporym utrudnieniem.
Każdy z naszych dni upływa bardzo pracowicie. Spraw organizacyjnych jest tak wiele, że codziennie kładziemy się późno i ledwo zipiemy - trochę ze zmęczenia, trochę z niedosypiania, a po części z powodu upałów. Dziś także będzie ostatni prysznic, bo od jutra śpimy w namiotach. I tak przez następne parę tygodni..


21.06.2010 Islamabad

Dzis spedzilam uroczych pare godzin na lotnisku probujac wydobyc moje cargo, ktore tu przyszlo z Nepalu. Od opuszczenia bazy pod Annapurna nie widzialam w ogole swoich rzeczy. Moze niektorzy z Was pamietaja, ze po powrocie z bazy pod Annapurna spedzilam w Kathmandu wiele dni czekajac na bagaz, on jednak nie dotarl, gdyz pol Nepalu ogarnal strajk Maoistow.
Tak wiec nie mialam okazji sie w ogole spakowac, wszystkie rzeczy, ktore po paru tygodniach sie odnalazly, zostaly przez moja agencje w Kathmandu wyslane do Pakistanu. Dzis po wielu trudach udalo mi sie zorganizwac cale cargo. Jestesmy gotowi, by ruszyc dalej w strone Karakorum Highway.


20.06.2010 Islamabad

Wylądowaliśmy dziś w nocy na lotnisku w Islamabadzie. Dla mnie to trzecia wizyta w Pakistanie. Wcześniej byłam tu wspinając się ośmiotysięczniki Broad Peak i Nanga Parbat. Ale żeby tradycji stało się zadość, to nasze bagaże wcale nie miały zamiaru tu dotrzeć. Tak więc po przydługich formalnościach i zgłoszeniu zaginięcia bagażu, pojechaliśmy do hotelu. Kiedy się już kladliśmy - był ranek i perspektywa zaledwie 4-godzinnego snu. Oczywiście nie było mowy o zmrużeniu oka. Mimo, że ledwo staliśmy na nogach po kilkunastogodzinnym locie, to zmęczenie i temperatura powyżej 30 st. nie pozwolily nam zasnąć.

W Polsce dzień wyborow prezydenckich. My też postanowiliśmy spelnić nasz patriotyczny obowiązek i głosowaliśmy - w Ambasadzie Polski w Islamabadzie. Nasza grupa znacząco wpłynęła na frekwencje w tej placówce ;)

Zostaliśmy przyjęci niezwykle serdecznie, iście po królewsku. Po głosowaniu czekał na nas przepyszny obiad, rozmowa z niezwykle gościnnymi gospodarzami, a nastepnie spotkanie z zaproszonymi przez nich dziennikarzami.
Wieczorem dotarł do nas zaginiony bagaż. Zrobiliśmy ostanie sprawunki i po kolacji padliśmy ze zmęczenia.




Wyprawa na K2 wyruszyła 19 czerwca z lotniska Okecie. Wylot o godz. 7.50 do Londynu.
O godz. 6.50 odbyło się uroczyste pożegnanie wyprawy. Zobacz zdjęcia w galerii.


15.06.2010 Warszawa

Już za parę dni startuje wyprawa na drugi szczyt świata - K2. Jej oficjalna nazwa brzmi: "K2 & Broad Peak Polish Expedition 2010".
Być może będziemy aklimatyzować się na sąsiednim ośmiotysięczniku Broad Peak, stąd również znalazł się on w nazwie wyprawy. Na szczycie Broad Peak'a miałam okazję stanąć cztery lata temu i stamtąd podziwiać piękne K2.

Na K2 zamierzamy się wspinać drogą Basków (zwaną też czasem drogą Cesena).

Fot: Nick Rice


Skład wyprawy na K2: Bogusław Ogrodnik (kierownik wyprawy), Ania Czerwińska, Darek Załuski, Tamara Styś, Marcin Miotk, Tomek Kobielski. Ponadto: Yura Ermachek z Rosji oraz lekarka Patrycja Jonetzko.



24.05.2010 Warszawa


Wkrótce rozpoczyna się kolejna wyprawa w Himalaje Kingi Baranowskiej, tym razem na szczyt K2. Będzie to wyprawa polska, oficjalny skład uczestników - już niebawem.


Poprzednia wyprawa na szczyt Annapurna zakończyła się sukcesem. Kinga jako druga Polka po Wandzie Rutkiewicz stanęła na tym szczycie. Zobacz zdjęcia i filmy z ataku szczytowego.





WSPIERAJ WYPRAWĘ

>filmy z wyprawy
>zdjęcia z wyprawy

>relacje prasowe i internetowe
Kontakt podczas wyprawy na
K2: PRESS ROOM
pobierz: PressKit.zip (1,4Mb)

STALI SPONSORZY


Alpinus Expedition Team


Partnerem jest marka FIAT


Partner Technologiczny Wyprawy - operator sieci Plus


Biuro Podróży Star


MINISTERSTWO SPORTU
 I TURYSTYKI


FUNDACJA WSPIERANIA ALPINIZMU POLSKIEGO IM. JERZEGO KUKUCZKI


La Sportiva


Klub Wysokogórski Warszawa
Polski Związek Alpinizmu


PATRONI MEDIALNI


Teleexpress


Radio Zet


Polska Agencja Prasowa


portal onet.pl


Maleman


Olimpiady specjalne

aktualizacja i opieka nad serwisem:
PanoramiX - wirtualne panoramy sklodowski.pl

 
   
   
   
 


 
 
 

 
     
Poprzednie wyprawy na:
Annapurna 2010 Shisha Pangma 2009 Kanczendzonga 2009 Manaslu 2008 Dhualagiri 2008, Dhualagiri 2007, Nanga Parbat 2007, Mount McKinley 2007

kontakt     linki     sponsoring
© copyright 2002-2010 Kinga Baranowska