| Wyprawa ALPINUS Denali
i Diamir 2007 Pierwszy cel to Denali (Mount McKinley 6194 m n.p.m.) na Alasce, najwyższy szczyt Ameryki Północnej, drugi zaś to Diamir w Pakistanie, czyli słynna północna ściana Nanga Parbat (8125 m n.p.m.), a także pierwotna nazwa tego szczytu. Wyprawa ma na celu zdobycie Denali drogą normalną w ramach aklimatyzacji oraz Nanga Parbat od strony Diamir drogą Kinshofera z 1962 r. |
![]() |
||
| Cel drugi - Diamir | |||
![]() |
|||
| 30.07.2007 - Galeria Kingi na stronie Klubu Wysokogórskiego Warszawa: kliknij | |||
| 27.07.2007 - Relacje na stronach PAP z wejścia Kingi na Nanga Parbat: relacja 1, relacja 2 | |||
| 26.07.2007 - Relacja na stronie Polskiego Zwiazku Alpinizmu: kliknij | |||
| 25.07.2007 - Cytat Dodo Kopolda ze strony http://www.himalaya2007.expedition.sk : "And Kinga (Baranowska) and Gorri (Roberto Rojo)? Good combination. Headstrong woman and Basque. She is 31 and Nanga Parbat was her third 8000er! She is incredibly strong. You shouldn't say that but with her 50 kilos she stands more than a man. She carried the same weight as we did, never remained behind. It was a big surprise for me. And mainly - she was helping everybody. She made tea, waited for us until night,... Women belong to mountains. They can stand more than men." | |||
| 25.07.2007 - Wracam. Dzisiejszym lotem BA, 22.35 na Okęciu. Tak więc dziś śpię w pościeli :) | |||
| 24.07.2007 - Dziś moje imieniny. W zeszłym roku świętowałam je w bazie pod Broad Peak, 2 dni po zejściu ze szczytu, teraz Islamabad. Skoro już jestem przy prywatnych kwestiach, to chce z tego miejsca podziękować Piotrkowi Pustelnikowi - za to jak powiedział "myślenie o mnie, że aż go głowa boli" :) A tak na poważnie - za cenne rady, którymi się ze mną dzielił i za pomoc przed i w trakcie wyprawy. Oraz Dodo Kopoldowi, który zmierza teraz w stronę K2 robić nową "ceste". Podziwiam go za doświadczenie górskie które posiada mimo młodego wieku oraz to, że umie się tym doświadczeniem dzielić z innymi. Dziękuję moim Przyjaciołom, Bratu i kolegom z pracy - że byli ze mną. Myślami. To ważne. | |||
|
23.07.2007 - Wykąpałam się w końcu w wannie! A nie tam
polewanie jakimś kubkiem :)Co prawda w Chilas była tylko zimna woda ale i tak w
niej leżałam z pół godziny! Dziś znowu o 5 pobudka i długa droga Karakorum Highway
z Chilas do Islamabadu - jakieś kilkanaście godzin jazdy. Mamy za sobą właśnie mniejszą
część a ja próbuję z trzęsącego się auta, kilkaset metrów nad Indusem złapać zasięg
satelitarny i wysłać Wam tego smsa. Nie jest to wcale takie proste :) Jutro również
będzie sporo biegania w Islamabadzie - trzeba pójść na tzw. odprawę do Ministerstwa
Turystyki, porządnie spakować rzeczy do cargo, no i spakować się samemu. A sporo
tego wszystkiego. Sam sprzęt puchowy zajmuje mnóstwo miejsca...
A teraz moja prywatna mała relacja: Monika, najserdeczniejsze życzenia z okazji Twoich dzisiejszych urodzin! Żałuję, że na nie nie zdążyłam, ale uwierz mi - bardzo się starałam ;) Mam nadzieję, że to jakoś nadrobimy :) |
|||
| 22.07.2007 - Dziś opuściliśmy bazę. Każdy z sentymentem robił rano ostatnie zdjęcie. Schodziliśmy 10 godz. do jeepów - odcinek, który do góry pokonywaliśmy 3 dni. Jeszcze dziś Chilas no i pierwsza kąpiel po ok 3 tyg... :) | |||
| 21.07.2007 - Jutro rano odchodzimy z bazy pod Nanga Parbat. Zostaną tylko ślady po naszych namiotach i to pewnie niedługo. Ciekawe czy tu jeszcze kiedyś wrócę? Teraz kiedy leżę w śpiworze, to nie wiem skąd miałam tyle siły na tę górę... Jest wymagająca, "przeciągnęła mnie raz pod dywanem" jak to mówi mój kolega. Weszło jakieś 30%, to dobry rok. W zeszłym weszły tylko 2 osoby. Ciekawe ile kobiet w ogóle pokusiło się o NP? Bo w tym roku byłam tu sama... Chyba pokuszę się o jakiś artykuł dotyczący różnych zachowań i reakcji męskich w stosunku do mnie... Dziękuję, że trzymaliście kciuki! Kinga. | |||
| 19.07.2007 - Uff...! Baza upragniona! Długie dziś było to zejście z czwórki... 3 km schodzenia, zjazdów, zwijania obozów, plecaki tak ciężkie, że nie dawaliśmy rady samemu ich zakładać. Trwało to chyba ponad 10 godz. Za to w bazie czekał na nas smaczny tort! Więcej szczegółów jutro, idę spać :) Już w swoim bazowo - domowym namiocie. | |||
| 18.07.2007 - Info przesłane przez Piotra Pustelnika: "Dobre wieści z Nanga Parbat. Dziś około 10 rano czasu lokalnego Kinga Baranowska i Roberto "Gorri" Rojo stanęli na wierzchołku Nanga Parbat. Na wierzchołek weszli też członkowie wyprawy chilijskiej. Do wierzchołka zbliża się zespół słowacki Martin Gablik i Anton Suchy. Gratulacje dla Kingi i Gorriego." | |||
| 17.07.2007 -
Info przesłane przez Piotra Pustelnika: "Kinga i
Gorri wyszli rano do góry i po jakimś czasie byli przy
namiotach innych wypraw (chilijska i słowacka). Słusznie
liczyli, że pozostali ruszą się do góry i im pomogą w
torowaniu. Ale wyprawy nie wyszły i Kinga z Gorrim
zawrócili. Słusznie, bo "zajechali" by się i nic by z
tego nie było. Teraz odpoczywają a w zasadzie śpią bo
około 10-11 w nocy wychodzą jeszcze raz. Z pewnością
pójdą też Słowacy i Chilijczycy. Będzie więc większa
grupa i trud torowania rozłoży się. Pogada ma się
poprawić. Szanse są duże i trzymajmy kciuki, żeby się
udało. Kinga i Gorri mają namiot na początku plateau a reszta czyli dwaj Słowacy i kilku Chilijczyków na końcu. Różnica to 2-3 godziny marszu. Tyle Kinga i Gorri mają więcej do przejścia od reszty. Na górze jest zimno i wieje wiatr. Może jutro będzie lepiej. Mają jeszcze gaz i resztki żywności." |
|||
| 16.07.2007 - Noc na 7200 m n.p.m nie należy do najprzyjemniejszych głównie z powodu zimna. Wszystko zamarzło. Oby ta najbliższa noc była ciut cieplejsza. Wychodzimy z Gorrim na szczyt. Trzymajcie kciuki!!!! | |||
| 15.07.2007 - Mamy z Gorrim obóz IV. Dwa dni zajęło nam dojście tu i 2 dni będę wspominać jako najcięższe torowanie w moim życiu na ponad 7 tys. Są tu tylko 2 namioty: teamu Piotrka Morawskiego oraz mój i Gorkiego. Reszta zespołów albo czeka na założenie poręczy do IV albo na przetorowanie śladu co zresztą żeśmy teraz robili po ostatnim załamaniu pogody. Chłopaki właśnie atakują szczyt, są już 13 godz. w drodze do góry :( Trochę mnie to niepokoi bo skoro oni tyle idą to ile ja pójdę?? Śnieg jest jak mąka, do czwórki powyżej ud, czasem do pasa, stoi się w miejscu. Pod spodem lód albo skała. Jeśli tak jest w drodze na wierzchołek, to musi być koszmar. My z Gorkim chcemy iść na szczyt (mamy obóz IV na ok. 7100 – 7200 m.) dziś lub jutro w nocy, w zależności od warunków i naszego zdrowia. Kinga z obozu IV na Nanga Parbat. | |||
| 14.07.2007 - Wyszliśmy dziś z Gorrim założyć obóz IV. Niestety nie udało nam się to, utknęliśmy w głębokim śniegu sięgającym mi powyżej pasa. Rozbiliśmy namiot w połowie drogi do czwórki między skałami. Rano ruszamy dalej by założyć obóz. Pogoda w miarę dobra tylko śnieg bardzo głęboki, nieprzetorowane, nie chcemy też iść środkiem kuluaru. | |||
| 13.07.2007 - Jesteśmy z Gorrim w obozie trzecim. Kiepskie warunki, załamanie pogody. Nie ma za bardzo jak się ruszyć ani w górę ani w dół - lawiniasto. | |||
| 12.07.2007 - Witam Was z obozu trzeciego na Nanga Parbat. Dotarliśmy tu z Gorrim wczoraj, idąc bezpośrednio z obozu I. Zrobiliśmy ok. 1800 m. w pionie jednego dnia. Nie ukrywam, że wieczorem byliśmy zmęczeni. Dziś odpoczynek w trójce, dla mnie była to druga noc na tej wysokości, dla Gorriego pierwsza. Na szczęście była dobra, głowy nas nie bolały, tak że aklimatyzacja przebiega pomyślnie. Ja nawet rano chciałam ruszyć do czwórki ale Gorri był rano zbyt zmęczony po wczorajszym dniu. Tak więc zdecydowaliśmy dać sobie dzień przerwy, tym bardziej, że z czwórki należałoby iść od razu na szczyt bo wys. 7400 m. nie pozwala już na żaden odpoczynek. Martwią nas tylko złe prognozy, a w zasadzie sprzeczne ze sobą. Mamy w trójce jedzenia jeszcze na 2-3 dni i uwierzcie nam – siedzenie na tej wysokości w śnieżycy i sztormie nie należy do przyjemności. Potrzebujemy okna pogodowego czym prędzej by nie opaść tu zupełnie z sił, na tej wysokości nie ma mowy o regeneracji organizmu. Jeszcze o pozostałych ekipach: Piotrek z teamem wyszli dziś do czwórki, goni ich czas, wczoraj razem podchodziliśmy z jedynki. Team Martina – Słowacy, są już we dwójkę bez Rudolfa (chory) i jeszcze nie założyli trójki. Dobrze radzi sobie dwójka Francuzów (silni), też mają trójkę i jest też parę namiotów Chilijczyków w trójce – za trzy, choć nie wiem czy ktoś z nich tu spał. Na pewno widać, że wynoszą do góry strasznie dużo wszystkiego. Białorusini nie spali jeszcze w trójce. To na tyle jeśli chodzi o sytuację na Nanga. Z obozu trzeciego – Kinga. | |||
| 11.07.2007 - Kilka zdjęć z wyprawy (fot. Dodo Kopold, Kinga Baranowska) | |||
| 09.07.2007 - Moi drodzy, tak jak pisałam 6. lipca założyłam obóz trzeci. Jest on na wys. Mniej więcej 6800m. Tak naprawdę to nasze dwa namioty – Piotra i Morawskiego i mój stanęły jako pierwsze w obozie trzecim, mimo iż przyjechaliśmy tu jako ostatnia grupa. 7. lipca zeszliśmy do bazy i nie ukrywam, że ten odpoczynek nam się przydał. Mamy bardzo dobrego kucharza w bazie i dobrą tu obsługę. Zdecydowaliśmy, że jutro wychodzimy w stronę szczytu. Zajmie nam to kilka dni, tak więc szczególnie pod koniec tygodnia bardzo chcielibyśmy by było dobre okno pogodowe. Od tego właśnie, od naszego dobrego zdrowia, szczęścia i waszych pozytywnych myśli zależy czy wejdziemy na szczyt. Tak więc myślcie ciepło :)) Kinga. | |||
| 06.07.2007 - Założyliśmy trójkę z Gorrim. Piotrom i Dodo nie udało się zdobyć szczytu, schodzą. Ja na nich czekam w trójce, Gorri zaś schodzi zaraz niżej z Chilijczykami - żle się czuje. | |||
| 03.07.2007 - Jesteśmy z Gorrim w obozie pierwszym. Wzięliśmy wszystkie niezbędne rzeczy by wyposażyć obóz drugi i trzeci. Dziś w nocy wychodzimy do dwójki; jest to długa i stroma droga – 1300 metrów przewyższenia, idzie się długim lodowym kuluarem, a na końcu są skały Kinshoffera – ok 100 – 150 m wspinania w piątkowo – szóstkowej skale. Oczywiście wszystko brzmi fajnie tam na dole, ale na wys. 6 tyś. m i z ciężkimi worami (są aż 4 obozy na NP) wygląda to zupełnie inaczej i nie jest nam do śmiechu. Ja mam swoje prywatne rzeczy wyśrubowane wagowo do minimum – Alpinus mi w tym skutecznie pomógł, by mieć siły na wynoszenie jedzenia, gazu, namiotu itd. Musicie wiedzieć, że na Nangę nie można wynająć tragarzy (jedynie do jedynki, która jest bardzo blisko), natomiast powyżej jedynki nie podejmują się wspinać, jest to dla nich za trudne technicznie. Tak więc w bazie żadna z pięciu wypraw nie posiada tragarzy wysokościowych. Ale przez to jest też kameralniej. Myślcie o nas ciepło, papa. | |||
| 02.07.2007 - Nie wyszliśmy dziś do jedynki a taki był plan. Trochę nas to rozbiło wewnętrznie, bo plecaki spakowane a tu... ulewa i grad. Tak więc czekamy i czekamy ale niestety... Pogoda się nie poprawiła. Wszystkim to zepsuło humor, bo następny dzień w bazie... Co tu robić? Zaczęliśmy z Tonym gonić kurę (TAK!), tzn. ja ją naganiałam a Tony (Słowak) próbował ją trafić z bambusowego łuku. Na to wyszli Białorusini z Mesy i zaczęli krzyczeć, że to ich kura na rosół. Przypomniał mi się od razu film "Sami Swoi", ale nikt oprócz mnie go tu nie zna. Kura oczywiście należy do nas :) Nie wiemy co u chłopaków w górze, pewnie też nie za wesoło z pogodą. Mam nadzieję, że jutro wyjdziemy, w końcu musimy się aklimatyzować i spać jak najwyżej. Pomyślcie o nas ciepło, bo inaczej głupawka nas wykończy w bazie... | |||
| 01.07.2007 - Wczoraj lawina zabrała mój namiot w jedynce. Góra już pokazuje pazur. W ścianie sporo śniegu, a tam gdzie stromo - twardy lód. Dużo pracy przede mną i Gorrim... | |||
| 28.06.2007 -
Jesteśmy już w bazie. Przyszło spodziewane załamanie
pogody, na szczęście zdążyliśmy wnieść depozyt na 5700 m
n.p.m, 300 m poniżej Campu II. Zapraszamy do wysłuchania relacji, pozdrawiamy. Relacja audio. |
|||
| 26.06.2007, SMS z godz. 20.00 Dotarliśmy dziś do bazy na 4100 m. Jest to najpiękniej położona baza w jakiej byłam - pełna kwiatów łąka, a nad nami góruje prawie 4 km. ściana Diamir. W bazie jest łącznie pięć wypraw: dwie chilijskie, jedna białoruska, nasza i francuska, w której są dwie osoby. Jutro wychodzimy do obozu pierwszego i być może zaniesiemy też wyżej depozyt. Plecaki potwornie ciężkie, trzymajcie kciuki za dobrą pogodę, Kinga. | |||
| 25.06.2007, SMS z godz. 12.40 - Dziś dotarliśmy na 3700 m. Jutro - baza pod Nanga Parbat. Pokonujemy codziennie ponad 1000 m. w pionie i jest to max dla tragarzy bo maja ciężkie pakunki, no i w tym upale jaki tu panuje to wielkie wyzwanie. W bazie są obecnie dwie wyprawy: chilijska i białoruska, my będziemy trzecią. Dotrze tu jeszcze trójka Francuzów i na razie nie wiemy czy będzie jeszcze jakaś wyprawa. Do usłyszenia jutro, następna relacja z bazy. Pozdrowienia z Pakistanu, Kinga. | |||
| 23.06.2007, SMS z godz. 19.30 - Dziś opuściliśmy Chilas. I to był też ostatni dzień kiedy jechaliśmy Jeepami. Dziś było 46 st., słońce parzyło. Rozbiliśmy się z namiotami nad rzeką i stąd jutro bardzo wcześnie ruszamy pieszą karawaną pod Nanga Parbat. | |||
| 22.06.2007- Po udanej wyprawie na Alaskę przeniosłam się na drugi koniec świata - do Pakistanu. Przeskok spory, z temperatur poniżej 30 st. C w upały rzędu 40 st. C. Po kilkunastu godzinach lotu (z przesiadką) wylądowałam w Islamabadzie po czym prawie prosto z lotniska ruszyliśmy do Chilas. Czekała nas kilkunastogodzinna podróż w niesamowitym skwarze. Pod koniec drugiej doby niespania i czując jeszcze 13 godz. różnicy czasu trzeba było jeszcze przygotować pakunki dla tragarzy... Oj, długi to był dla mnie dzień... ;) Jest nas 10 osób: 8 wspinaczy i dwoje trekkerów, a podziale na narodowości: dwójka Polaków (ja i Piotrek Morawski), jeden Bask i reszta to Słowacy. | |||
| Cel pierwszy - Denali | |||
| 11.06.2007 - Kinga Baranowska (Alpinus Expedition Team) zdobyła dziś najwyższy szczyt Ameryki Północnej - Mount McKinley 6194 m n.p.m. | |||
| 08.06.2007 - Mimo skrajnie złych warunków pogodowych - bardzo silnego wiatru i wyjątkowo niskiej temperatury, cały zespół zdecydował się wejść do obozu na 17.000 stóp skąd będą atakować szczyt. |
![]() |
||
| 03.06.2007 - Po dotarciu do obozu na 14000 stóp himalaiści odpoczywają i przygotowują się do kolejnego wyjścia. Zapraszamy do wysłuchania relacji dźwiękowej z obozu drugiego. |
![]() |
||
| 02.06.2007 - Po ponad 4 dniach od rozpoczęcia wyprawy Alpinus McKinley Expedition 2007 Kinga Baranowska i pozostali członkowie ekipy dotarli na wysokość 14000 stóp. |
![]() |
||
| 31.05.2007 - Kinga Baranowska (Alpinus Expedition Team) jest już w pierwszym obozie pod Mount McKinley. |
![]() |
||
| 28.05.2007 - Kinga Baranowska (Alpinus Expedition Team) dotarła już na Alaskę i za kilka godzin wyrusza pod Denali. |
![]() |
||
| 25.05.2007 - Jutro na godzinę 06:00 czasu polskiego planowany jest wylot Kingi Baranowskiej (Alpinus Expedition Team) do Anchorage na Alasce. |
![]() |
||
|
© copyright 2007 Kinga Baranowska |