kinga baranowska
      wyprawy    reportaże    galerie    o mnie    fotoblog
       
 

03.06.2007
Po dotarciu do bazy na 14000 stóp himalaiści odpoczywają i przygotowują się do kolejnego wyjścia. Z relacji Kingi Baranowskiej (Alpinus Expedition Team) wynika, że w górach panują złe warunki, wieje silny wiatr z prędkością ok. 70 km/h. W telefonicznej relacji Kinga podzieliła się swoimi wrażeniami z podchodzenia na 14000 stóp.

"Pierwszy raz w życiu ciągnęłam za sobą takie sanki. Ja i pozostali członkowie ekipy odczuwamy bóle mięśni. Dopiero drugiego dnia załapaliśmy technikę ciągnięcia sań. Bardzo ciężko się je ciągnie szczególnie pod górę gdyż ciągle ściągają nas w dół. Droga na Mount McKinley nie jest trudna technicznie. Najważniejsze to radzić sobie z ciężkim ekwipunkiem oraz z ciągnięciem sań. Ponadto trzeba mieć szczęście do pogody, która jest niezwykle zmienna i gwałtowna".

Przez najbliższe dni ekipa himalaistów będzie zmagać się z bardzo niską temperaturą i załamaniem pogody. Jak dodaje Piotr Pustelnik "Spodziewamy się w nocy burzy śnieżnej". Kolejnym etap to dotarcie do obozu na 17000 stóp. Jeśli warunki atmosferyczne będą sprzyjające ekipa wspinaczy założy tam ostatni obóz przed wejściem na wierzchołek.

Relacja audio.

 
   
   
   
   
   
   
   
   
       
       
kontakt     linki     sponsoring
© copyright 2007 Kinga Baranowska