Jak to jest gdy się zawraca?

To już nie pierwsza wyprawa kiedy zawracam będąc tak niedaleko wierzchołka. Na Dhaulagiri zawróciłam 100 metrów przed szczytem i wróciłam tam parę miesięcy później. Chorobę partnera też ciężko przewidzieć, ale to może zdarzyć się każdemu – mi również.
Zawsze powtarzam sobie, że to góry dyktują warunki, a ja mogę jedynie się do nich dostosować i być jak najlepiej przygotowana. W końcu moją „areną“ nie jest boisko, z którego zawsze mogę zejść, tylko ŻYWIOŁ, jakim są góry. Mam tego świadomość i to akceptuję. Góra za rok też tam będzie a ja muszę myśleć o swoim i mego partnera bezpieczeństwie. Bo przecież to jest w tym wszystkim najważniejsze: by było bezpiecznie i by czerpać z tego radość.

Zdjęcia: 
Miś, który był już ze mną na 6 ośmiotysięcznikach...