Relacja - Poczekaliśmy aż słońce...

Poczekaliśmy aż słońce muśnie chociaż nasz namiot, gdyż w środku zebrał się szron. Każde poruszenie powoduje, że leci na nas. Nie mieliśmy ze sobą zbyt wiele jedzenia, ale też apetyt niespecjalnie dopisuje na tej wysokości. Tak więc po wypiciu kubka herbaty decydujemy się schodzić w dół. Pewnie na lunch zdążymy i tam się najemy. W zejściu aż burczało mi w brzuchu.
Całą resztę dnia poświęcamy na odpoczynek i uzupełnianie kalorii, które straciliśmy podczas tego wyjścia. W ciągu dnia zużywamy ich około 6 tys., jeśli ich sobie nie dostarczymy w pożywieniu, albo jeść się po prostu nie chcę pod wpływem wysokości, to organizm czerpie z zapasów. Niestety, to nie jest dobre dla naszego organizmu, bo wcale nie jest tak, że chudnie się tam, gdzie by się chciało, ale spalane są nasze mięśnie. A tu już nie robi się wesoło, bo zaraz potem słabniemy. Pamiętajcie, że na tej wysokości (5600 m) organizm niespecjalnie ma się jak regenerować. Niesamowicie ważne jest nie dopuszczanie do chorób, osłabienia, niewysypiania się. Dobrze mieć ze sobą suplementy tj. proteiny, czyli białko, które normalnie zjadamy np. w mięsie, czy rybach.

Zdjęcia: 
Relacja - Poczekaliśmy aż słońce...
Relacja - Poczekaliśmy aż słońce...
Relacja - Poczekaliśmy aż słońce...
Relacja - Poczekaliśmy aż słońce...
Relacja - Poczekaliśmy aż słońce...