Relacja - Wiedzieliśmy, że czeka nas długi dzień

Wiedzieliśmy, że czeka nas długi dzień. Słyszałam od Fabrizia niejednokrotnie, że droga do trójki, to w szybkim tempie (niezaklimatyzowanym) 7 godz. My, dodatkowo mieliśmy jeszcze ciężkie plecaki więc obawialiśmy się, że więcej. Tak więc plan był taki, by ruszyć nawet o 6 rano. Niestety ranek zweryfikował te plany, bo znów wiało i było zimno. Tak więc postanowiliśmy poczekać do 8, kiedy wyjdzie słońce i ruszyliśmy. Z tej racji, że byliśmy tylko jedyni w dwójce, to też jako jedyni ruszyliśmy do góry.
Początkowo posuwaliśmy się w świetnym tempie. Zero wiatru, a nawet momentami ciepło. Niestety, tempo siadło nam powyżej 7 tys. metrów. Brak aklimatyzacji dał się odczuć momentalnie. Po prostu tak, jakby siadły baterie, nagle plecak robi się potwornie ciężki, nogi z ołowiu i szybkość „żółwia”. Tak więc druga część drogi dała nam mocno w kość. W pobliżu Makalu La zaczęło też tak potwornie wiać, że zimno zaczęło doskwierać potwornie. Jakoś wreszcie doczłapaliśmy się do trójki.

Zdjęcia: 
Droga do trójki