Udaję się w stronę Karakorum
Udało się (w końcu!) po wielu dniach czekania uzyskać wizę do Pakistanu i ruszyć w stronę K2.
Tu na miejscu, po wylądowaniu, oczywiscie przywitał nas ciężki gorąc, aż parzy i trudno wytrzymać. Każdy ucieka jak najszybciej jak najwyżej w góry, by było trochę chłodniej. My też chcemy się zbierać w stronę Skardu, czyli na północ. Oczywiście loty do Skardu na razie są odwołane i zrobiła się już straszna kolejka czekających. Być może będziemy musieli ruszyć busem i słynną Karakorum Highway, co już jest mniej fajne, gdy się jechało tędy tyle razy. Dotarł tu też monsun. Dziś, gdy miałam wylądować w stolicy, spotkała mnie ciężka burza. Samolot musiał polecieć do innego miasta Lahore i tam burzę przeczekać. Na szczęście, ostatecznie wylądowaliśmy w pięknej pogodzie.
Na razie czeka mnie około 10 dni jazdy busem, jeepem, następnie trekking - zanim dotrę do bazy pod K2.
Do usłyszenia zatem z Karakorum Highway a następnie z karawany do bazy lodowcem Baltoro pod K2!






